Na scenie

Jak założyć firmę produkującą akcesoria? Wywiad

Dziś chciałbym wam zaprezentować kolejny wpis z serii „Na scenie”. Bohaterką dzisiejszej publikacji jest Agnieszka Błaszczyk – właścicielka i założycielka firmy produkującej akcesoria dla kobiet i nie tylko – „Kroi Się„. Z tego wpisu dowiesz się m.in. jak założyć firmę produkującą akcesoria.

Oprócz strony internetowej do której link macie powyżej Agnieszka aktywnie prowadzi konto na facebooku oraz na instagramie.

Agnieszka opowie nam o tym jak zaczynała swoją historię jak sama określa z „mini-fabryką”. Agnieszka dzieli się mnóstwem rad i ciekawych anegdot.

Zapraszam do czytania:)

1584390997

Dołącz do ScenaBiznesu.pl

Otrzymasz bezpłatny egzemplarz e-booka „Strategia pozyskiwania klientów online – SEOoraz liczne, dedykowane materiały – dla naszych subskrybentów.

Napisz coś o sobie i swojej firmie. Czym się zajmujecie, oraz co oferujecie:)

Formalnie, jest to produkcja akcesoriów, po ludzku – jednoosobowa fabryka toreb i rzeczy ładnych, dwie ręce z licencją na przetwarzanie resztek i wspomnień.

Od sierpnia zeszłego roku, oficjalnie zszywam niedoszłe fotele i ludzkie historie. Reanimuję, nadaję drugie życie i sprawiam, że resztki nosić można w wydaniu jeszcze ładniejszym. Pośród nerek, toreb, plecaków, worków, miniaturek, są też portfele, frotki i dużo serca. I wcale nie twierdzę, że to już koniec 🙂 Produkuję pomysły i projekty między tymi obecnymi, a pracą etatową. Żałuję tylko, że doba nie jest wcale dłuższa…

Skąd pomysł na tego typu biznes? Jaki był jego początek?

Zaczęło się banalnie – od poszukiwania pasji. Pasji tak niezwykłej, że trzeba było pojechać 300 kilometrów dalej, z Łodzi do Poznania – by odkryć, a potem było już tylko piękniej. Poza etatem, potrzebowałam dodatkowego zajęcia. Zapisałam się na kurs projektowania i szycia odzieży. Okazało się, że z połączenia maszyny do szycia i wyobraźni mogą powstać piękne rzeczy. Okazało się też, że pochłania to całkowicie. I że to najlepsze zajęcie na świecie.


Choć nigdy potem nie uszyłam już bluzki czy sukienki (bo to robiłyśmy na kursie), to poznałam jak ważne jest właściwe krojenie, rozprasowywanie szwów, drobne operacje pomiędzy, wpływające na efekt końcowy.

Zakochałam się w szyciu bez pamięci.

I jasne – na początku były bardzo koślawe rzeczy ze skrawków, rozprowadzane wśród znajomych. Potem przyszła wprawa, dołączyła wytrwałość i na kawę wpadła też estetyka. Połączyłam je wszystkie razem, by pewnego dnia ogłosić światu, że jestem i istnieję – jako Kroi się! To taki pomysł na przetwarzanie tego, co wylądowałoby na wysypisku albo w kącie szafy – zupełnie niepotrzebnie. W zmienionej wersji może wyglądać o wiele lepiej i służyć jeszcze piękniej. I czasem kryje się za tym historia – niezwykła, czyjaś, z sentymentem. I zupełnie niezwykle jest takie rzeczy tworzyć – każdą inną, bez możliwości powtórzenia 🙂

Do tych początków dołączyły jeszcze dwa czynniki – konferencja Sukces To Ja, gdzie prelegentki opowiadały z taką siłą o kobiecych biznesach i dodawały w głowach odwagi, aż pojawiły się myśli, że wszystko jest możliwe.

Kawałek później przyszedł konkurs w Katowicach (Girlboss Academy)- właśnie na kobiecy biznes, pomysł i wyjaśnienia, dlaczego go jeszcze nie ma. Ostatni dzień zgłoszeń, opisuję historię, wysyłam – nic nie tracę. Dostaję odpowiedź, zaproszenie na rozmowę weryfikującą, przechodzę dalej 🙂 Miesiąc mentoringowy, konkurencja, segmentacja, pierwszy biznesplan i ścieżka rozwoju. Jestem wśród dziesiątki wybranych do kolejnego etapu, jadę na warsztaty. W Katowicach poznaję pozostałe uczestniczki – każda cudowna i każda ze świetnym pomysłem. Pod koniec dnia pada werdykt – przechodzę do ścisłej piątki. Radość i przerażenie – do swojego planu muszę przekonać 5 nieznanych mi osób  z różnych dziedzin – doktor ekonomii, świetna projektantka, osoby od PR, reklamy czy mediów społecznościowych. Pytań po prezentacji boję się najbardziej… Nie dostaję żadnego.

Słyszę za to, że to już gotowy pomysł na biznes, kompletny i spójny. Że w międzyczasie ktoś już zdążył przejrzeć konto na facebooku i jak to się prezentuje. Że mądrze podeszłam rozpisując etapy i niewielkie przychody, zamiast milionów od razu, a ja czuję, że nogi się uginają. Pierwsze miejsce i odwagi do działania tyle, jak jeszcze nigdy. W końcu wierzę, że to, co gdzieś tam kreuję w głowie może zadziałać w rzeczywistości. I dokładnie tak się dzieje – działa.

Jak wygląda konkurencja? Czy robiłaś badanie rynku? W jaki sposób to zrobiłaś, a jeśli nie to dlaczego?

Szperałam i sprawdzałam – co w okolicy i poza, co robią podobni rękodzielnicy i jak działają. A działają prężnie i pięknie, ale nigdzie z przetwarzaniem wspomnień się nie zetknęłam – ta ‚działka’ czekała na mnie 🙂

Hmm przetwarzanie wspomnień. Jak to pokazujesz klientom. Generalnie nie jest to przewaga konkurencyjna którą widać na pierwszy rzut oka jak chociażby lepsza obsługa klienta, czy krótszy sposób dostawy. Jak informujesz klientów o swoim wyróżniku?

Komunikuję to najprościej na świecie – mówię i pokazuję, co może powstać z dżinsów z dna szafy, spódnicy po babci i marynarki z młodzieńczych lat mamy. Nazywam to czasem nawet ‘odprawianiem czarów’ 🙂 To taki atut i coś, na czym zależy mi bardzo mocno – aby inni dowiedzieli się i postrzegali markę właśnie w ten sposób. I dostaję raz po raz wiadomości, że ta idea przetwarzania się bardzo podoba – a to najlepszy wskaźnik trafności do ludzkich myśli i serc.

Ile zainwestowałaś w ten biznes na początku? Co to były za koszty? Skąd pozyskałaś pieniądze?

Maszyna do szycia i bardzo dużo czasu poza etatową pracą. Kurs budowania marki, szycia, pierwsze materiały, akcesoria, konsultacje z księgową – na wszystko czerpałam z własnych oszczędności, – na początek uzbierałoby się kilka tysięcy, ale ani trochę nie żałuję.

Jak zdobyłaś pierwszego klienta i kiedy to nastąpiło?

Zaraz po pierwszych, koślawych uszytkach, kiedy chwaliłam się, jak można połączyć dżinsy, dwie koszule i kawałek poszewki 🙂 to taki tekstylny kolarz, który niósł się z ust do ust – pocztą pantoflową, niezawodną do tej pory.

Ok chwaliłaś się w sieci, wśród znajomych? Skąd przybył pierwszy klient? 🙂

Pamiętam pierwsze zdjęcia – na podłodze, na płasko i lepiej coś, niż w ogóle nic. Urywki łączeń tkanin i noszenie do pracy coraz to nowszych dżinsowych nabytków. I pojawiły się pytania – czy uszyję dla kogoś, to tak, jakby pierwsze zamówienia, choć było to całkiem nieformalne. Pracowałam wtedy w sklepie sportowym, rzeczami z odzysku prześcignęłam najnowszą kolekcję Adidasa 🙂 Najpierw, wśród kolegów w pracy, dopiero potem postanowiłam bliżej poznać sieć.

Ilu teraz klientów miesięcznie obsługuje Twoja firma i kim oni są?

Średnio jest to około 20 – 30 zamówień w miesiącu. To absolutnie fantastyczni klienci – świadomi wyboru, zafascynowani ideą prac ręcznych i wizji przetwarzania. Wyjątkowi, jak rzeczy, które powstają. W wieku różnym, ale na pewno ceniący indywidualność i to, że mogą troszkę wpłynąć na wygląd końcowy (chyba, że zdają się całkowicie na moją intuicję :)). Lubią wygodne i ładne rozwiązania, a gdy potrzebują czegoś konkretnie – zamiast kierować kroki do centrów handlowych – kierują swoje palce na klawiaturę z pytaniem ‚czy uszyjesz..?’ 🙂

Jakie formy marketingu sprawdzają się w Twojej firmie? Czy testowałaś inne formy reklamy? Jaki był tego skutek?

Najlepsze na świecie (a przynajmniej do tej pory) są polecenia. Nie stosuję żadnych płatnych form reklamy – obecność na facebooku, Instagramie i budowanie strony internetowej są póki co wystarczające. A mówienie prawdy, podejście, realizacja, rozmowa – to wszystko przyciąga, jak mały magnesik.

Gdybyś mogła cofnąć czas co zmieniłabyś w prowadzeniu firmy i dlaczego?

Czasu cofnąć nie można i nic podobno nie dzieje się przez przypadek 🙂 Wciąż się uczę, popełniam błędy i próbuję. Gdybym tylko mogła – odrobinę wcześniej dodałabym sobie odwagi, aby wcześniej zacząć. Ale nie żałuję absolutnie niczego – kiedyś stwierdziłam, że póki nie spróbuję, nie dowiem się , jak to jest. I zadziałało. Cieszę się bardzo i będę polecać każdemu, aby dowiedzieć się wcześniej o co chodzi w budowaniu marki. Sama wybrałam się na kurs, nie mając nawet w głowie, że za jakiś czas ją założę, ale pomogło mi to potem bardzo.

Jakie trudności napotykasz w trakcie prowadzenia swojej działalności? Czy miałaś jakieś sytuacje kryzysowe, z powodu których chciałaś zrezygnować ze swojego interesu i zająć się czymś innym?

Oczywiście! Potknięcia zdarzają się i spadki takie, że gdzieś w głowie pojawia się pytanie ‚po co to wszystko’. To trochę brak oparcia kogoś bliskiego, sterta rzeczy do zrobienia i wzięcie na barki za dużo na raz, to trochę niewiedza, nieświadomość, całe weekendy i wakacje spędzone od rana do wieczora z nosem przy maszynie zamiast w morskich falach. Czasem coś pójdzie nie po myśli, zła nić, zły materiał, nie taka forma i cały projekt legnie w gruzach. Ale potem pojawia się ten powód, od którego wszystko się zaczęło i te potknięcia to taka nauczka i przestroga – na przyszłość, by później było lepiej.

Wiadomo, że każdy przedsiębiorca musi się rozwijać. Skąd Ty czerpiesz wiedzę?

Najwygodniejszą formą są kursy on-line – nieograniczony dostęp z możliwością przerobienia materiału o każdej porze dnia i nocy. Webinnary, grupy biznesowe na facebooku, podcasty. Konferencje, kobiece spotkania, wydarzenia (te bardzo lubię, bo dają taką energię po wyjściu z prelekcji, że aż skrzydła rosną!) – wiedzy na wyciągnięcie ręki jest naprawdę całe mnóstwo!

Skąd czerpiesz motywację do prowadzenia biznesu? Czy możesz polecić jakieś sposoby na ładowanie baterii?

Znalezienie konkretnej odpowiedzi – dlaczego w ogóle ten biznes chcę prowadzić. I nie takiej, że bogactwo i pieniądze (choć jasne, że finanse są bardzo ważne), ale też troszkę głębszej, związanej z wartościami. Sama bardzo lubię patrzeć na swój pierwszy moodboard, który zrobiłam kiedyś , nieświadomie, nie wiedząc, że ten mały biznes powstanie. A jednak. Tam zgadza się wszystko – każdy wycięty kawałek, zdjęcie i urywki słów. Czasem czytam też opinie (zawsze robię zrzuty ekranu, by móc do nich wrócić) i jak tak patrzę, co inni piszą, ile w tym ciepła, radości i dobra, to lepiej, już lepiej, Czasem też, dobrze jest dać sobie chwilę i jeśli kiedykolwiek motywacja zniknie – poczekać, bo wróci, jeśli tylko jest prawdziwa.

Jakie masz plany co do swojej firmy na najbliższe 5 – 10 lat?

Chciałabym bardzo rozwinąć markę – o nowe produkty, może nawet taki elektroniczne. Chciałabym ogromnie trochę bardziej uświadomić ludzi, jak to jest z tymi tekstyliami – nie tylko moimi, które przetwarzam, a w ogóle – na świecie.

Bardzo często ludzie nie wiedzą co stoi za procesem produkcyjnym włókien, dlaczego kurtka narciarska wcale nie jest ciepła na co dzień i co oznacza BIO bawełna. Jak wygląda cały łańcuch produkcji i co tak naprawdę kupujemy. Chciałabym zaszczepić trochę dobrych wieści i nawyków – razem z produktami, które tworzę.

Co poradziłabyś przyszłym przedsiębiorcom chcącym założyć taki biznes? Na co zwrócić uwagę podczas zakładania firmy w tej branży?

Przygotować się – choć trochę. Popytać tych, którzy już biznes prowadzą, podpatrywać działania (nawet nie z tej samej branży, ale w ogóle), jakie robią przedsiębiorcy, zbadać konkurencję, by móc się czymś wyróżnić i odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie: dlaczego?

Nie poddawać się, gdy coś idzie nie tak, a próbować dalej. Testować i sprawdzać, pytać – na grupach, forach, znajomych i ich znajomych – czy potrzebne, czy dobre, czy się sprawdzi. Słuchać uwag, opinii i własnej intuicji.

Radzić się, kiedy taka potrzeba i czasem nawet zapłacić za wartościową konsultację, niż obudzić się z nowym problemem na głowie. Obmyślić plan na najbliższy czas, kilka etapów i wariantów i na pewno nie nastawiać się od razu na zysk – raczej na zdobywanie doświadczenia. A potem raz jeszcze próbować i cieszyć się z każdej drobnej, udanej rzeczy. Wyciągać wnioski, kontrolować przychody, wydatki i kolejne ruchy. Produkować pomysły z głową na karku. Łączyć w parę – kreatywność i kalkulację.

I absolutnie niczego nie chować, nie zamiatać pod dywan. Być zupełnie prawdziwym – nawet z potyczkami.

Ok Agnieszka, serdecznie dziękuję za poświęcony czas i udzielenie tak wyczerpującego wywiadu. Jestem przekonany że pomoże on wielu, bardzo wielu czytelniczkom w założeniu swojej działalności gospodarczej.

Podałaś idealny przykład samozaparcia i determinacji, które zaowocowały tym gdzie jesteś teraz.

Poniżej możecie zobaczyć projekty Agnieszki. Oto przykładowe produkty:

1584390997

Dołącz do ScenaBiznesu.pl

Otrzymasz bezpłatny egzemplarz e-booka „Strategia pozyskiwania klientów online – SEOoraz liczne, dedykowane materiały – dla naszych subskrybentów.

No Comments Found

Leave a Reply